– Halo, żyjesz tam? – otworzyłam oczy i zobaczyłam wysokiego, przystojnego chłopaka wyciągającego do mnie rękę.
– Eee… – zaniemówiłam.
– Dlaczego leżysz w kałuży?
– Po prostu odpoczywam. – musiałam skłamać. Gdybym powiedziała mu prawdę na pewno by mnie wyśmiał.
– W kałuży? – zachichotał.
– Tak. A co nie można? – powiedziałam podnosząc się z wody.
Odeszłam. W tym stanie nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Słyszałam,
że chłopak mnie woła, lecz nawet się nie odwróciłam, przyspieszyłam
tylko kroku.
Kiedy znalazłam się w moim domku, przebrałam się i rzuciłam na łóżko.
Obudziłam się następnego dnia. Nie miałam na nic ochoty, a więc wtuliłam się w moją kołderkę i zaczęłam rozmyślać. Wtedy właśnie przypomniałam sobie o chłopaku, którego wczoraj widziałam. Był taki ładny i do tego dżentelmen. Dlaczego od niego uciekłam? To mogła być moja pierwsza i ostatnia szansa, ale... ja zawsze coś zepsuję.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie miałam ochoty wstawać z łóżka aby otworzyć, więc pozostawiłam to mamie, która w tej chwili krzątała się po kuchni.
Wyjrzałam delikatnie przez okno, aby dowiedzieć się kto nas odwiedził. Oniemiałam. Przed drzwiami stał on, ten chłopak z wczoraj. Usłyszałam kroki mojej mamy idącej w kierunku drzwi.
-Nieeee! -krzyknęłam spanikowana. Biegłam ile sił, prawie przewróciłam się o własne nogi.
Wygrałam. Byłam pierwsza. Zdążyłam.
-Ola, co się stało?- zapytała zaniepokojona rodzicielka.
-Nic mamusiu, tylko odwiedziła mnie znajoma i chcę z nią porozmawiać sama. Zostawisz nas?- musiałam skłamać. Nie chciałam, aby mama cokolwiek wiedziała o chłopaku, ponieważ zaraz zaczęłaby się gadka, że ja jestem za młoda na randkowanie, że on jest nieodpowiedni i w ogóle to wszystko byłoby na nie.
Otworzyłam delikatnie drzwi i wyszłam na zewnątrz, aby dowiedzieć się czego ode mnie chciał.
-Cześć.-powiedział ciemnooki szatyn.
-Hej.- odpowiedziałam wpatrując się w jego piękne, brązowe oczy świetnie kontrastujące z jego bladą skórą i kasztanowymi włosami.
-Czy to twoje?- zapytał podając mi bardzo ładny, damski zegarek.
-Nie.-odgarnęłam kosmyki włosów spadających mi na twarz.
-Znalazłem go wczoraj w pobliżu kałuży. Pomyślałem, że należy do ciebie.
-Jak widać myliłeś się!- po wypowiedzeniu tych słów dotarło do mnie, że znowu jestem niemiła.
Między nami nastała cisza. Po dłuższej chwili przerwał ją chłopak.
-Mam na imię Eric.- podał mi dłoń
-Olivia.- chciałam odwzajemnić uścisk dłoni, lecz automatycznie odskoczyłam, cofając rękę. Jego palce były lodowate i kiedy ich dotknęłam przeszedł mnie prąd.
-Przepraszam.- mruknął nieśmiało.-Muszę już iść.
______________________________________________________________________
Kolejny rozdział za nami. Hmmm... czy Eric nie jest nieco dziwny? Już niedługo okaże się kim tak naprawdę jest i czego chce od Olivii. Piszcie w komentarzach jakie odczucia po przeczytaniu.
fajny rozdzial :) Ale gdzie next? ;c
OdpowiedzUsuń