poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział 2

 – Halo, żyjesz tam? – otworzyłam oczy i zobaczyłam wysokiego, przystojnego chłopaka wyciągającego do mnie rękę.
– Eee… – zaniemówiłam.
– Dlaczego leżysz w kałuży?
– Po prostu odpoczywam. – musiałam skłamać. Gdybym powiedziała mu prawdę na pewno by mnie wyśmiał.
– W kałuży? – zachichotał.
– Tak. A co nie można? – powiedziałam podnosząc się z wody.
Odeszłam. W tym stanie nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Słyszałam, że chłopak mnie woła, lecz nawet się nie odwróciłam, przyspieszyłam tylko kroku.
Kiedy znalazłam się w moim domku, przebrałam się i rzuciłam na łóżko.

  Obudziłam się następnego dnia. Nie miałam na nic ochoty, a więc wtuliłam się w moją kołderkę i zaczęłam rozmyślać. Wtedy właśnie przypomniałam sobie o chłopaku, którego wczoraj widziałam. Był taki ładny i do tego dżentelmen. Dlaczego od niego uciekłam? To mogła być moja pierwsza i ostatnia szansa, ale... ja zawsze coś zepsuję.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie miałam ochoty wstawać z łóżka aby otworzyć, więc pozostawiłam to mamie, która w tej chwili krzątała się po kuchni.
Wyjrzałam delikatnie przez okno, aby dowiedzieć się kto nas odwiedził. Oniemiałam. Przed drzwiami stał on, ten chłopak z wczoraj. Usłyszałam kroki mojej mamy idącej w kierunku drzwi.
-Nieeee! -krzyknęłam spanikowana. Biegłam ile sił, prawie przewróciłam się o własne nogi.
Wygrałam. Byłam pierwsza. Zdążyłam.
-Ola, co się stało?- zapytała zaniepokojona rodzicielka.
-Nic mamusiu, tylko odwiedziła mnie znajoma i chcę z nią porozmawiać sama. Zostawisz nas?- musiałam skłamać. Nie chciałam, aby mama cokolwiek wiedziała o chłopaku, ponieważ zaraz zaczęłaby się gadka, że ja jestem za młoda na randkowanie, że on jest nieodpowiedni i w ogóle to wszystko byłoby na nie.
Otworzyłam delikatnie drzwi i wyszłam na zewnątrz, aby dowiedzieć się czego ode mnie chciał.
-Cześć.-powiedział ciemnooki szatyn.
-Hej.- odpowiedziałam wpatrując się w jego piękne, brązowe oczy świetnie kontrastujące z jego bladą skórą i kasztanowymi włosami.
-Czy to twoje?- zapytał podając mi bardzo ładny, damski zegarek.
-Nie.-odgarnęłam kosmyki włosów spadających mi na twarz.
-Znalazłem go wczoraj w pobliżu kałuży. Pomyślałem, że należy do ciebie.
-Jak widać myliłeś się!- po wypowiedzeniu tych słów dotarło do mnie, że znowu jestem niemiła.
Między nami nastała cisza. Po dłuższej chwili przerwał ją chłopak.
-Mam na imię Eric.- podał mi dłoń
-Olivia.- chciałam odwzajemnić uścisk dłoni, lecz automatycznie odskoczyłam, cofając rękę. Jego palce były lodowate i kiedy ich dotknęłam przeszedł mnie prąd.
-Przepraszam.- mruknął nieśmiało.-Muszę już iść.
______________________________________________________________________
Kolejny rozdział za nami. Hmmm... czy Eric nie jest nieco dziwny? Już niedługo okaże się kim tak naprawdę jest i czego chce od Olivii. Piszcie w komentarzach jakie odczucia po przeczytaniu.

czwartek, 11 czerwca 2015

Rozdział 1

Obudziło mnie jasne słońce, wpadające przez delikatnie odsłoniętą żaluzję. Z uśmiechem na ustach zerwałam się z łóżka i pospiesznym krokiem ruszyłam na parter. Już z daleka czułam zapach jajecznicy, którą mama przygotowywała na śniadanie. Po zjedzeniu dania postanowiłam pobiegać. Dopiero początek wakacji, muszę nabrać kondycji.
Kiedy zmierzałam już w kierunku drzwi usłyszałam cichy chichot rodzicielki. Odwróciłam się na pięcie w jej stronę. Tak, ona na pewno śmieje się ze mnie, tylko co ze mną nie tak? Popatrzyłam na siebie. Byłam w mojej ulubionej piżamce w kropki i w kudłatych kapciach.
– Mam nadzieję, że teraz nie zaliczę żadnej wpadki – powiedziałam do siebie, kiedy byłam już gotowa do wyjścia.
– Wychodzę! – krzyknęłam zamykając za sobą drzwi.
***
Zmęczyłam się całym tym bieganiem. Zajęło mi to pawie półtorej godziny. Dumna z siebie usiadłam na mojej ulubionej parkowej ławeczce. Oczywiście nie mogło obejść się bez kolejnego upokorzenia. ,,Uwaga! Świeżo malowane" – dopiero teraz zauważyłam tę kartkę.Nie wiedziałam co robić. Ściągnęłam kurtkę i zawiązałam sobie ją w pasie tak, aby nie było widać zielonej plamy na spodniach. Zaczęłam biec z nadzieją, że nikt mnie nie zauważy. Biegłam przed siebie nie patrząc pod nogi, aż w końcu moja nieuwaga dała o sobie znać – wpadłam w kałużę.
W tym momencie chciałam zapaść się pod ziemię, Moje spodnie nie dość, że były zielone od farby to jeszcze mokre. Moje ciche użalanie się nad sobą przerwał nieznajomy głos:
– Halo, żyjesz tam? – otworzyłam oczy i zobaczyłam wysokiego, przystojnego chłopaka wyciągającego do mnie rękę.
– Eee… – zaniemówiłam.
– Dlaczego leżysz w kałuży?
– Po prostu odpoczywam. – musiałam skłamać. Gdybym powiedziała mu prawdę na pewno by mnie wyśmiał.
– W kałuży? – zachichotał.
– Tak. A co nie można? – powiedziałam podnosząc się z wody.
Odeszłam. W tym stanie nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Słyszałam, że chłopak mnie woła, lecz nawet się nie odwróciłam, przyspieszyłam tylko kroku.
Kiedy znalazłam się w moim domku, przebrałam się i rzuciłam na łóżko.
______________________________________________________________________
No to mamy pierwszy rozdział:) Mam nadzieję, że się chociaż podobał. Zachęcam do komentowania.

wtorek, 2 czerwca 2015

Prolog

   Mam na imię Oliwka, ale wolę kiedy mówi się na mnie Olisia.
Nie lubię swojego wyglądu. Nic we mnie nie jest takie jak bym chciała. Szare oczy, piegi na prawie całej twarzy, dość ciemne włosy i 160cm wzrostu. Nie mam prawdziwych przyjaciół, nie wliczając mojej łaciatej szczurzycy Olci, którą mam już prawie dwa lata.
Moje gimnazjum to istna porażka! Nie mogę się doczekać kiedy z niego wyjdę, a to jeszcze troszkę potrwa :(.